Pobudka o 3, zbiórka o 4.20, chwila potem autobus rusza, kierunek- Warszawa a w głowie tekst utworu Lady Pank "Stacja Warszawa". Większość drogi przespana pod nogami innych pasażerów w autobusie. Pierwsza atrakcja- Sejm czyli nuda sama w sobie. nigdy nie interesowała mnie polityka, coś co tylko komplikuje ludziom życie i zamydla oczy przez programy wyborcze. Następnie ambasada USA- rozmowy o homofobii, polityce -.-, Stanach Zjednoczonych, tolerancji, a wszystko w języku angielskim co zachęciło do uważnego słuchania. Chwila odpoczynku na Przedmieściu Krakowskim i zwiedzanie Stadionu Nrodowego(czyt. kilka kilometrów do przejścia, bolące oczy od patrzenia na ogrom tego miejsca). 45 minut na obiad i spektakl pt. "Ostra Jazda" Tytuł jedynie zachęcia do obejrzenia, coś niesamowitego. Godzina 1.40 - dom i sen
Zdjęcie z wychowawcą: pytanie... gdzie on się podziewa? :D
Stadion Narodowy ZAWSZE SPOKO! :)
Krakowskie Przedmieście <3
tysiącpięćsetstodziewięćset skojarzeń <3
A tak sobie odpoczywam...
dobra, żartowałam :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz