Koniec roku zbliża się wielkimi kroczkami. I co? Nie zamierzam niczego sobie postanawiać, nie lubię rozczarowań. Spędzę jutrzejszy wieczór jak każdy inny tylko, że ze 150 innymi osobami, w miejscu, które jest tak bliziutko magii, o północy witając coś nowego. To ma być niby coś innego od całej reszty zimowojesiennowiosennoletnich wieczorów? A ludzie ślepo wierzą w to, ze trzynastka nie jest pechowa... los nie pozwala nam zapominać o tym, że jednak jest. konieckonieckonieckoniec
tyle wspomnień!
a! no i małe zmiany, każdy potrzebuje zmian, nieustannie.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz